Archive | Styczeń 2013

Rola

Siedzę na widowni. Patrzę na scenę, na której stoi samotnie moja ukochana aktorka. Robi szarlotkę opowiadając historię innej wielkiej kobiety. Danuty Wałęsy. W głowie dźwięczy mi tekst z książki, którą czytałam. W tle sceny wyświetlają się obrazy wydarzeń z czasów Solidarności, strajków, stanu wojennego. Na widowni cisza.

Janda opowiada życie Danuty W. W sposób tak prosty i szczery, w jaki napisana jest jej biografia. To prostolinijna kobieta, oddana swojej rodzinie, mężowi, dzieciom. Jej życie to obraz poświęcenia siebie dla roli, jaką sobie wybrała. Bez pozwolenia sobie na czułość dla siebie, bez myślenia o swoich potrzebach, bez zaopiekowania się samą sobą, nawet bez żalu i narzekania, że coś straciła. Bez buntu. To opowiadanie prawdziwe dla wielu kobiet, wychowanych w tradycyjnym duchu tamtej Polski, opowiadanie o naszych matkach. Życie jej doprowadzone do ekstremum ze względu na rolę męża w historii Polski, ze względy na trudne warunki, ze względu wreszcie na rodzące się wciąż kolejne dzieci.

Czytaj dalej…

Skaczę!!!

Kiedy ponad pół roku temu znajomy namawiał mnie, żebym zdecydowała się na otwarcie własnej firmy, nie chciałam o tym słyszeć. Własna firma kojarzyła mi się zawsze z firmą mojego Taty. Z wielkim uwiązaniem, niedoborem czasu naprawdę prywatnego, z telefonami o każdej porze dnia i nocy. A ja w swoim życiu zawodowym zawsze walczyłam o granice między pracą a życiem prywatnym. Choć i tak w tej kwestii nie obyło się bez wyrzutów sumienia, że mimo wszystko za mało czasu i energii poświęcam moim dzieciom, to myśl o własnej firmie równała się dla mnie z pójściem w kierunku ekstremum, którego nie chciałam.

Ale nie tylko o równowagę między pracą a życiem prywatnym tu chodziło. Praca na etacie, w stabilnej organizacji jest wygodna. Przyznajmy to. I nie zrozumcie mnie źle – ja taką pracę szanuję, ba! nawet doceniam! Szanuję ludzi tak pracujących i być może niedługo znów tak będę pracować… Wszyscy wiemy, dlaczego taka praca jest dla nas atrakcyjna. Wynagrodzenie stabilne. Błędy kosztują stosunkowo niewiele, organizacje same zresztą w swojej konstrukcji chronią nas przed popełnianiem błędów. Sukcesy odnosi się relatywnie łatwo, tzn nie muszą być okupione jakąś niesłychanie heroiczną pracą. A z tym wszystkim, z biegiem czasu przychodzi czasem nawet prestiż, szacunek, podziw otoczenia. Wszystko to powoduje, że człowiekowi chce się tego trzymać. Dlatego, kiedy kilka miesięcy temu znajomy podsuwał mi myśl o własnej firmie, myślałam – to nie dla mnie. Po co mi to?!

A dziś? Dziś jestem już w innym miejscu. Dziś oswajam się z myślą, że tego właśnie chcę. Dziś widzę, jak bardzo nieznana jest dla mnie ta ziemia, jak wielu rzeczy nie wiem, ile mogę się nauczyć. Jak mogę się rozwinąć wchodząc na ten grząski grunt. Czy się w tym odnajdę, czy za pół roku lub rok powiem: to jednak nie jest moja droga? Nie wiem. Ale jestem dziś gotowa w to wskoczyć. Opornie mi szło oswajanie tej myśli. Może trochę pomogło, że zbliżam się do 40.? Może trochę to, że nie było na rynku zbyt wielu atrakcyjnych propozycji? Pewnie też. Ważne, że w końcu tu dotarłam!

Czytaj dalej…

Przepoczwarzam się

To dziwne uczucie. Jestem świadkiem swojej przemiany. Czuję, że następuje, choć nie wiem dokąd prowadzi…

Chodzi o przemianę w myśleniu o sobie w sensie zawodowym. Kiedy w połowie zeszłego roku podjęłam decyzję o odejściu z mojej ówczesnej firmy, nie wiedziałam, jak głębokiej zmiany chcę doświadczyć. Wydawało mi się, że zależy mi jedynie na ułożeniu spraw na swoim miejscu. Powrót naszego domu i naszej rodziny do Warszawy. Zmieniamy to co konieczne, resztę kontynuujemy. A więc przeprowadzka, nowe mieszkanie, nowa szkoła dla dzieci, nowy dentysta, pediatra i ginekolog, nowa szkoła językowa. I nowa praca dla mnie, ale nie za bardzo nowa. Nie nie. Kontynuujmy, przecież całkiem sensownie to szło.

Czytaj dalej…

Omamiona

Budzę się rano. Jeszcze ledwo kojarzę co i jak. Ale już moja ręka szuka po omacku telefonu. Zanim się podniosę, żeby budzić dzieci do szkoły, najpierw sprawdzę, co słychać na facebooku. Przeważnie rano nic nie słychać. Mało kto z moich znajomych umieszcza coś świeżego przed 7.00 naszego czasu. Można liczyć przeważnie jedynie na wieczorne wpisy z Ameryki 😉

Jedząc śniadanie staram się mieć zawsze jedną rękę wolną, żeby móc przesuwać palcem po ekranie telefonu. Jest po 8.00 i można już co nieco przeczytać na FB, dotrzeć do interesującego artykułu, pośmiać się z obrazków. A jeśli nie FB, to zawsze mogę przegryzając kanapkę poprzeglądać Pinterest. Wystarczy kilka minut. Wydaje się, że to niekończący się zbiór płynących z góry do dołu obrazków – zdjęć stylizacji, mody, architektury, przyrody, destynacji podróżniczych, aktorów i muzyków, potraw. Raz na jakiś czas tam zaglądam. Kolekcjonuję. Zbieram skarby i skarbiki. A potem z dumą mogę oglądać swoje kolekcje. Taka słabostka.

Czytaj dalej…

Jestem

Jestem.

Matką dwójki wspaniałych nastolatków (Zuzanna 16 lat, Sebastian 13 lat). Szczęśliwą partnerką w wieloletnim związku. Kobietą trochę szaloną, ale i dość pragmatyczną. Chyba dość odważną i otwartą. Pełną wad i słabości. Mam też kilka zalet.

Kocham.

Kocham się zakochiwać. Mam wiele fascynacji – jedne trwają krócej, inne dłużej. Dzięki nim lepiej, głębiej poznaję świat. Kocham podróże, długą jazdę samochodem po Polsce i po Europie. Podróże samolotem, choć lotniska uważam za jedne ze smutniejszych miejsc na ziemi (kiedyś może napiszę dlaczego). Kocham Włochy, kocham Alpy, kilka innych miejsc, a przede wszystkim kocham Nowy Jork, choć spędziłam tam do tej pory w życiu może w sumie kilkanaście dni. Kocham dobre jedzenie, spotkania z przyjaciółmi i znajomymi. Kocham włóczenie się poza domem, poza domem wszystko mi lepiej smakuje. Kocham książki, muzykę, kino. 

Kocham dzieci, ale to już zupełnie inna sprawa. I zastanawiam się tylko jak kochać je mądrze. I drżę na myśl, czy da się coś z tym jeszcze zrobić. O miłości do Piotra nie wiem, czy tu kiedykolwiek coś napiszę, to chyba nie temat na tego bloga.

Myślę.

Fascynuje mnie świat. Zmiany, jakie dostrzegam. Fascynuje mnie technologia i to jak wpływa na nasze funkcjonowanie. Na to, jak się komunikujemy, jak się uczymy, jak żyjemy w społeczeństwie, jak tworzymy wartość, jak ją konsumujemy. Fascynują mnie social media, najbardziej w kontekście kulturowym i społecznym, ale też biznesowym. Obserwuję, chcę dzielić się myślami, chcę się ciągle uczyć, chcę odkrywać. W dzieleniu się z innymi widzę dużą wartość, to mnie ostatnio napędza, to mnie rozwija.

Dlatego jestem.

Zaczynam

Dziś zdecydowałam, że zacznę pisać bloga. Nie wiem, dokąd ten pomysł mnie zaprowadzi. Nie wiem, czy znajdą się chętni, żeby to czytać. Ale czas sprawdzić, jak treści, którymi się podzielę ze światem, zostaną odebrane i co z tego wyniknie dla mnie. Wyruszam w nową nieznaną mi drogę. Czuję, że jestem w swoim zawodowym życiu w chwili przemiany. Chciałabym, żeby ten blog mi teraz towarzyszył. 

Image

Blog

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

http://www.noamwasserman.com/

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Good advice for startups

VentureBeat

News About Tech, Money and Innovation

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

Altucher Confidential

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Quartz

Quartz is a digitally native news outlet for the new global economy.

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

%d blogerów lubi to: