W Walentynki

Tarabanię się z dużą walizką do pociągu. Mam jeszcze mnóstwo innych przyległości dziś ze sobą. Oprócz walizki, spora damska torebka ze sprzętem typu laptop itp, papierowa torebka z kanapkami i kawą ze starbucksa. Aha! jeszcze kask snowboardowy. Przy okazji wiozę.

Znajduję swoje miejsce w wagonie bezprzedzialowym. Jest dość pusto. Rzucam wszystkie moje graty na okolicznych siedzeniach. Waliza czeka na pomoc męskich silnych rąk, a ja się w tym czasie moszczę.

Przychodzi dwóch panów. Najwyraźniej mamy miejsca w tym samym rzędzie. Starszy koło pięćdziesiątki, młodszy około trzydziestki. Cieszę się na ich widok i od razu proszę o pomoc z walizką zabierając ją z miejsca, w którym blokowała dostęp do foteli.

Starszy mężczyzna reaguje błyskawicznie, zanim młodszy w ogóle zorientuje się, o co proszę. Z łatwością podnosi ją i umieszcza na półce, jakby to było piórko, a przecież wiem, że to minimum dwadzieścia kilo.

Młodszy najwyraźniej ma miejsce tuż obok mojego, starszy po drugiej stronie alejki. Zabieram swoje torebki, żeby zrobić mu miejsce, a on rzuca, że nie trzeba, że on może usiąść obok swojego kolegi, bo miejsce jest tam wolne. Ale ja nie – usuwam rzeczy i mówię, że to nie problem. Torebki pod fotele. Jakoś sie zmieścimy.

Siedzimy. Dość tu jednak ciasno. Każde z nas rozłożyło stoliczek. Na moim torebka z jedzeniem, kawa. Jestem głodna i chcę szybko spałaszować moje kanapki z tuńczykiem. Odkrywam, że w starbucksie pani nie zapakowała mi serwetek, a przecież kanapka z tuńczykiem na bank wyląduje na moich spodniach. Ale mam przecież chusteczki w mojej torebce pod poprzedzającym fotelem 🙂 Wydobędę je!

Ależ tu jednak ciasno 😦 Schylam głowę na wysokość stolikow, żeby dalej sięgnąć ręką. Głowa między stolikami a kolanami. Moimi i jego. No niezręcznie. Jeszcze ta kawa na moim stoliku. Wreszcie chłopak nie wytrzymuje i wstaje z miejsca mówiąc: pani się tu jednak nie mieści, przesiądę się obok.

Jedziemy. Kanapka już dawno zjedzona. Przed resztkami tuńczyka moje dżinsy ładnie ochronila chusteczka. Na stoliku zostało jeszcze tylko na w pól wypite latte w kubku z przykrywką. Znów pochylam się, żeby sięgnąć coś z torebki. Niefortunnie macham ręką i kubek z kawą upada na podłogę rozchlapując się dokładnie w miejscu, gdzie jeszcze kwadrans temu mój współpasażer trzymał swoje nogi. Spoglądam na niego rozbrojona swoją niezgrabnością. Rzucam mu: dobrze jenak, że pan tu już nie siedzi. On spogląda na mnie swoim karcącym wzrokiem. Kurtyna.

20130214-155920.jpg

3 responses to “W Walentynki”

  1. Magda says :

    Ale się uśmiałam! Świetnie piszesz Kochana!

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: