Berlin. Dla początkujących. (cz. 1.)

20130822-233640.jpg

Dawno tu nie zaglądałam. Wakacje, wyjazdy, przyjemności odciągnęły mnie od klawiatury… Ale teraz, kiedy lato się kończy, a w powietrzu czuć powiew początku roku szkolnego, czas na podsumowania, refleksje, wspomnienia.

To pierwsze takie lato, kiedy nasze wszystkie dzieci odmówiły nam wspólnego wyjazdu na wakacje. Już od kilku sezonów można było wyczuć, że ten moment się zbliża, ale do tej pory chwytałam się desperacko ostatnich resztek ich chęci na wspólne wyjazdy i starałam się ją jeszcze choć trochę podsycać. Młodsze dzieci były moją nadzieją na te wakacje, ale okazało się, że i one wyrosły już ze wspólnych wyjazdów z rodzicami. To smutne. To prawie jak przeżywać syndrom pustego gniazda, kiedy przychodzi się rodzicom pogodzić z wyprowadzką dzieci z domu rodzinnego. Dlatego tak trudno było mi się z tym zmierzyć. Wiem, że to zapowiedź czegoś o wiele cięższego dla matki, co w przypadku Zuzy stać się może już za 3 lata. A każda z nas, matek, chciałaby trochę, żeby dzieci zawsze pozostały dziećmi i nie dorastały. Nie jestem w tym względzie ani bardziej dojrzała, ani mądra. Jestem nad wymiar naiwna, zdziwiona obrotem rzeczy, niegotowa.

No ale muszę się z tym pogodzić. I się godzę. Nie jedziecie? Trudno. Obetrę łzę i w takim razie zaplanujemy wakacje bez Was. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Jak się chciało wychować dzieci na niezależne osoby, posiadające zawsze własne zdanie, nie można teraz oczekiwać podporządkowania woli matki w takiej kwestii jak wyjazd nastolatków na wakacje z rodzicami. A więc, bądź dzielna dziewczyno, jakoś to przeżyjesz!

Dawkujemy sobie wakacje w tym roku w odcinkach, głównie weekendowych, ale bardzo intensywnych. Bez dzieci. I bawimy się tak jak umiemy najlepiej. Szybko, mocno, głośno, smacznie.

O wypadzie do Berlina na długi sierpniowy weekend zdecydowaliśmy spontanicznie, na kilka dni przed wyjazdem. Nie znaliśmy tego miasta, ale jakiś dziwny magnes nas do niego przyciągał. Czuliśmy, że będzie nam się podobać.

Pytając przyjaciół, którzy znają miasto, o najlepsze rejony do zamieszkania, najciekawsze miejsca do zobaczenia, szybko narysowałam sobie w głowie szkic wyjazdu. Jeśli nie byliście jeszcze w Berlinie i macie ochotę zobaczyć go po raz pierwszy z bliska, spisuję tu dla Was nasze doświadczenia. Chcę Wam opisać kilka świetnych miejscówek wartych zahaczenia.

Gdzie zamieszkać? Odpowiedź jest prosta. Mitte. Czyli centralna dzielnica położona na pograniczu dawnych Wschodniego i Zachodniego Berlina. Najlepiej okolice Hackescher Markt. Wszędzie stąd blisko. Wyspa muzeów, Brama Brandenburska, Alexander Platz i wiele innych najważniejszych atrakcji Berlina jest w zasięgu kwadransu spacerem. W klimatycznych uliczkach czuć lekko artystyczne motywy, mnóstwo ciekawych butików i concept stores, jeśli ktoś ma ochotę na zakupy. A wieczorem – niezliczone knajpki, puby, kafejki, kluby. Idealne miejsce dla młodych duchem, którzy niekoniecznie szukają zacisznej okolicy podczas wakacji.

20130823-000430.jpg

W tej okolicy znajdziecie mnóstwo hosteli i hoteli.  Ja mogę polecić hotel pięknie położony przy Monbijou Park: Monbijou Hotel – 300 m. od Hackesche Markt.

Kilka kroków od hotelu mieści się mała piekarnia – kawiarnia Viadukt. Jedno z naszych najlepszych kulinarnych odkryć Berlina i miejsce, gdzie zapoczątkowaliśmy przedziwną kulinarną znajomość. Pierwszego poranka weszliśmy do niej, żeby zjeść śniadanie. We wnętrzu długa lada na całej długości sali. W tle dość głośna, klasyczna muzyka, piękna. Za ladą, odwrócony do nas tyłem, właściciel. Kiwnął głową na przywitanie i powrócił do przygotowywania dużej ilości kolejnych cudownie wyglądających kanapek. W ladzie chłodniczej ogromna ilość różnorodnych kanapek. Każda, której spróbowaliśmy była wyśmienita. Świetne pieczywo, doskonała kompozycja świeżych i wyszukanych składników. Domowej roboty jogurty z cienkimi rozpływającymi się płatkami czekolady przykrytymi świeżymi jeżynami. Niebo.

Właściciel nie mówił raczej po angielsku, my nie mówiliśmy też raczej po niemiecku. Ale mimo tych barier językowych ucięliśmy sobie z nim krótką pogawędkę, pełną drobnych złośliwości na migi. Z jego strony. Pod moim adresem. Cóż, kiedy jestem głodna, a przed sobą mam taaaki wybór pyszności, często mam wielki problem z decyzją, co wybrać. A ten jakże uprzejmy gospodarz podśmiewał się ze mnie mówiąc „it’s only a sandwich!”. Eh, gdyby to było takie proste!

Banana Props. Mitte. Berlin.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , ,

2 responses to “Berlin. Dla początkujących. (cz. 1.)”

  1. boczi says :

    Agnieszka,
    Cieszę się, że znowu piszesz. Miło się Ciebie znowu czyta w dłuższej formie. Czekam na cz.2 i może więcej zdjęć 🙂

    No i przede wszystkim, dobrej zabawy w Berlinie 🙂

    — Andrzej

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: