Berlin. Dla początkujących. (cz. 3.)

IMG_2827

(Dwie poprzednie części przydługiej opowieści o długim weekendzie w Berlinie znajdziecie tu: cz. 1 i cz. 2)

Fakt. W sobotę wstaliśmy dość późno biorąc pod uwagę naszą ochotę zjedzenia śniadania, ale w końcu jesteśmy w Berlinie. Można chyba oczekiwać, że koło 12.00 w sobotę nie będzie problemu ze zjedzeniem śniadanka w mieście tak lubiącym nocne życie? Ślinka nam ciekła, kiedy wychodząc z hotelu myśleliśmy o pysznościach, które czekały na nas w Viadukcie. Zbliżając się do tego lokalu z daleka już słyszeliśmy piękną klasyczną muzykę płynącą znów z jego wnętrza. Jakiż nas wielki zawód czekał na miejscu!

Właściciel krzątał się w środku, ale tym razem nie przyrządzał żadnych przepysznych i wymyślnych kanapek. Sprzątał lokal na weekendową przerwę, jak się za chwilę okazało. Wielkie lady chłodnicze wypełnione jeszcze wczoraj po brzegi najcudowniejszymi, kipiącymi od świeżych produktów kanapkami, dziś stały smętne, okryte płachtami. Na widok naszych smutnych min mężczyzna jedynie wzruszył przepraszająco ramionami, rozłożył ręce. W tym momencie uchwyciłam się jedynej pozytywnej myśli, która zaświtała mi w głowie, jakbym chciała sama sobie otrzeć łzy! Skoro ten człowiek potrafi przyrządzać takie kulinarne perełki, to z pewnością potrafi też swoją wrażliwością podniebienia docenić innych jemu podobnych! Tak oto weszliśmy w posiadanie drogocennego namiaru na miejsce, gdzie tego wieczoru mieliśmy zjeść przepyszną kolację.

IMG_2791

Pożegnaliśmy naszego przyjaciela, moją kulinarną bratnią duszę, czule, a właściwie z rozczuleniem i żalem, że podczas naszego berlińskiego weekendu już się nie zobaczymy. Pomyślicie może – co to za egzaltacja! To przecież tylko spotkanie z człowiekiem, który sprzedaje kanapki („It’s only a sandwich!”). A ja tak mam. Z ludźmi, którzy dzielą się ze mną swoimi kulinarnymi skarbami, często łączy mnie błyskawicznie powstające uczucie braterstwa, swoistej bliskości. Taką mam słabość.

Śniadanie musieliśmy więc zjeść gdzieś indziej. I na próżno szukaliśmy w okolicy godnych naśladowców miłośnika muzyki klasycznej. Swoją, w połowie niedojedzoną, kanapkę z tuńczykiem, przegrzaną na grillu – porzuciłam, by czym prędzej o niej zapomnieć.

Na szczęście mieliśmy plan! Tu znów potwierdza się to, że warto słuchać rad znajomych 🙂 Plan dotyczył wynajęcia rowerów i spędzenia ostatniej części naszego berlińskiego weekendu na rowerach właśnie. Wypożyczalni rowerów na Mitte jest mnóstwo. Za ok 12 Euro można sobie taki pojazd wypożyczyć na cały dzień. My umówiliśmy się, że nasze rowery odstawimy dopiero następnego dnia po południu, tuż przed odjazdem do Polski.

IMG_2828

Pogoda do jazdy na rowerze idealna. Słonecznie, ciepło, w powietrzu zapach miejskiego lata w pełni. Miasto do jazdy na rowerze idealne! Płasko, wszędzie dobrze rozplanowane i oznaczone ścieżki rowerowe, malowniczo z tymi wszystkimi mostami i mostkami, wyspą i bulwarami, samochody jeżdżące z niską prędkością, a kierowcy szanujący rowerzystów. Czysta przyjemność odczuwania miasta wszystkimi zmysłami!

Rowerowe trasy zaprowadziły nas tego dnia do Checkpoint Charlie, czyli słynnego przejścia granicznego między NRD a Berlinem Zachodnim. Potem pojechaliśmy w kierunku Charlottenburga, po drodze mijając nowoczesny Potsdamer Platz, pobliską Berliner Philcharmonie, a wreszcie przejeżdżając przepięknymi alejami ogromnego, niesamowitego parku w sercu Berlina: Tiegarten. Z rozgrzanego letnim słońcem betonowo-szklanego miasta wjeżdża się cichutko rowerem do chłodnego parku – lasu, starannie zaprojektowanego i utrzymanego, pełnego malowniczych stawów i starych wielkich drzew. Co za uczucie!!

Dalej CharlottenburgMuszę przyznać, że ta historyczna, centralna dzielnica Berlina Zachodniego, nie odkryła tego dnia przede mną swojego pełnego uroku. Spodziewałam się więcej po tej osławionej części miasta. Może następnym razem dać jej powinnam drugą szansę? Tak zrobię. Dlaczego? Bo jedną tamtejszą perłę już znam i jeszcze z pewnością odwiedzę. Ukrytą w bocznej ulicy, małą włoską restaurację, którą polecił nam nasz przyjaciel – meloman. Jeśli kiedyś będziecie mieć wolny wieczór na kolację w Berlinie – wybierzcie się tam (warto zarezerwować stolik, bo nie jesteśmy jedynymi, którzy doceniają to miejsce).

IMG_2792

Stella Alpina. Knajpka prowadzona przez Włochów, prawie nikt z obsługi nie mówi po angielsku, bardzo przyjemny ogródek ze stolikami starannie pokrytymi wykrochmalonymi obrusami w niebieską kratę i z najlepszą polędwicą z truflami, jaką kiedykolwiek jadłam 🙂 Może to ten cudowny dzień spędzony na rowerze tak mnie pozytywnie nastroił? Może to ta piękna letnia pogoda? Może kieliszek chłodnego prosecco wypity na początku kolacji? A może po prostu to jakaś kulinarna bratnia dusza, krzątająca się za kuchennymi drzwiami z największą czułością i chęcią uszczęśliwiania innych, przygotowała to unoszące mnie do szczytów smakowych uniesień mistrzowskie dzieło!

IMG_2800

Po tak przyjemnej kolacji, ukojona, szczęśliwa, spokojna, niespiesznie wsiadłam na mój rower i pojechaliśmy w kierunku Mitte. Pięknie położonymi wzdłuż zakoli rzeki ścieżkami dotarliśmy o zmierzchu w pobliże naszego hotelu. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w jednej z nadrzecznych knajpek przy tętniącej wieczornym życiem ulicy o nazwie Schiffbauerdamm.

Ostatni dzień w Berlinie upłynął nam na leniwym rowerowym szwędaniu się po mieście. Jeżdżąc trochę bez celu odkryliśmy Kreuzberg, z jego jakże innymi parkami pełnymi imigrantów i ludzi żyjących trochę na marginesie. Nagle ulicą obok nas cicho przemknęła riksza – dziewczyna jadąca na rowerze i ciągnąca za sobą rozłożonego wygodnie na kanapie mężczyznę, który leniwie pobrzękiwał na gitarze. Pojechaliśmy ich śladem i dotarliśmy do klimatycznego ronda, wokół którego rozmieściły się przeróżne knajpy i bary. Jedne pełne starszych muzułmańskich mężczyzn. Inne wypełnione młodymi ludźmi z różnych zakątków świata. Dziwne uczucie, trochę jak znalazłoby się dom. Kreuzberg to dzielnica, od której następnym razem zacznę zwiedzanie Berlina.

IMG_2829

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

5 responses to “Berlin. Dla początkujących. (cz. 3.)”

  1. Karina says :

    Jakoś nie czuję tego Berlina. Byłam tak ładnych parę lat temu, wtedy go nie poczułam i jakoś się do niego przekonać nie mogę. Dam mu kiedyś drugą szansę tak na żywo. Jakieś złe miejsca odwiedzałam. Nawet jedzenia dobrego nigdzie nie trafiłam. Total pech… Ale teraz ta Stella Alpina…

    • aagorska says :

      Stella Alpina koniecznie. Ale poza tym może Ty jesteś stworzona do bardziej egzotycznych i odległych podróży? 🙂

      • Karina says :

        Nie, to z pewnością nie to. Lubię Rzym, Barcelonę, uwielbiam Paryż, Kraków, Londyn mi się bardzo spodobał, zakochałam się w Bergen i jest masa miast europejskich, które lubię. Nawet nie chodzi o to, że to Niemcy, bo w Monachium mi się kiedyś podobało. Coś źle zwiedzałam wtedy ten Berlin. Kluby średnie trafiałam. A głównym problemem było to, że żadnych ludzi tam praktycznie nie poznałam. To mi chyba najbardziej przeszkadzało. Sztywniacy sami 😉 Nie mieliście takiego odczucia?

      • aagorska says :

        Nie mieliśmy. Ale trochę mocno w siebie nawzajem się gapiliśmy 😉

      • Karina says :

        (y) 🙂

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: