Wyprzedza mnie czerwona na twarzy baba!!!

biegam

Czy bieganie to mój sposób na kryzys wieku średniego? Przecież kilka miesięcy temu skończyłam 40 lat! A może to zwykłe pójście za modą? Przecież wszyscy teraz biegają! Może zwykła chęć zrzucenia zbędnych kilogramów sprawiła, że zaczęłam biegać? Cokolwiek mnie do tego pchnęło, cokolwiek zainspirowało, jestem dziś wdzięczna za to, że biegam 🙂

Zaczęło się od kilku kółek dokoła osiedla. 4-5 kilometrów. Dla sprawdzenia, czy to mi się w ogóle spodoba. W starych butach wyciągniętych z głębi szafy, do tego zwykłe bawełniane spodenki i t-shirt. Często zaczynamy przygotowania do uprawiania sportu od zakupu całej góry specjalistycznego sprzętu. Niektórym to pomaga w motywacji. Ja tak nie mam. Ta motywacja musi przyjść z wewnątrz. Ze środka. I kiedy już wiem, że nie przejdzie mi po kilku tygodniach, kiedy wiem, że w ciągu trzech miesięcy zrobiłam biegając ponad 300 km, mogę powoli, nieśmiało nazywać siebie biegaczem. Bo naprawdę to polubiłam!

Nie trenuję do żadnego startu w maratonie. Na początku nawet mi to przez myśl nie przeszło. Biegam dla własnej przyjemności i dla tego niepowtarzalnego uczucia, jakie mi towarzyszy w trakcie i po biegu.

Bieganie jest zaraźliwe. Dlatego czasem mylimy to z modą. Ja zaraziłam moją siostrę, która od pierwszego razu, kiedy wspólnie wystartowałyśmy w podkrakowskiej Naramie, gdzie mieści się dom Ilony, biegnie razem ze mną jedynie pierwsze 20-30 metrów, potem już trzymając własne tempo znacznie mnie wyprzedza i za chwilę już mi tylko majaczy gdzieś w oddali. Biega z nami też czasem Piotr i to był jego pomysł, żeby podczas jednego z naszych weekendów w Krakowie wystartować wspólnie w biegu masowym Kraków Interrun 2014 na 5 i 10 km. Popukałam się w głowę dając mu jasno do zrozumienia, że 10 km to nie dla mnie, bo dopiero co zaczynam moją przygodę z bieganiem i mój maksymalny dystans to jakieś 8 km, ale w końcu dałam się w to wciągnąć i w niedzielę mieliśmy stanąć na starcie we trójkę: Ilona, Piotr i ja. My z Iloną do dystansu 10 km, a Piotr skromne 5, bo dzień wcześniej lekko zwichnął sobie kostkę (ale i tak postanowił wystartować. wariat!).

Czytaliśmy regulamin startu i szybko okazało się, że mogę mieć kłopot. Bieg odbywał się wokół krakowskich Plant, w środku niedzieli. Organizatorzy deklarowali, że będą ochraniać trasę biegu jedynie przez półtorej godziny od startu, potem pozwolą przechodniom i turystom swobodnie poruszać się w okolicy Starego Rynku. A według moich obliczeń na podstawie mojego dotychczasowego średniego tempa biegania mogłam nie zmieścić się w czasie tej półtorej godziny. Troszkę więc bałam się, że nie dosyć, że przybiegnę na metę ostatnia to jeszcze będę musiała przeciskać się przez tłum dzieci z watą cukrową i lodami w rękach. Ale wyzwanie podjęłam 🙂

Moje dotychczasowe średnie tempo biegu na dystansie 8 km wynosiło ok. 8 min 30 sek na 1 km. Cóż, dość powolne. Ale w takim tempie właśnie czułam się na siłach biegać, bez zbyt dużego nadwerężania mojego mało przecież wytrenowanego organizmu. Dzień wcześniej przejrzałam szybko jakąś książkę o bieganiu. Wyczytałam, że dobra strategia to przebiec 3/4 dystansu w swoim normalnym tempie, a dopiero w ostatniej ćwiartce dystansu przyspieszyć ile się da. I tej strategii postanowiłam się trzymać!

No więc ruszyliśmy. Razem z tłumem kilku tysięcy innych biegaczy. Trochę onieśmielające, przyznaję 😉 Po pierwszym kilometrze sprawdziłam tempo: poniżej 7 minut na kilometr!!! a przecież biegłam chyba najwolniej ze wszystkich, i wszyscy mnie wyprzedzali! Ale skoro jest strategia, to trzeba się jej trzymać! Zwolniłam więc, szukając swojego normalnego tempa: ponad 8 min/km.

I wyprzedzali mnie. Najpierw wysportowani mężczyźni i kobiety. Potem wysportowani mężczyźni i kobiety pchający wózki z dziećmi. Potem mężczyźni z kilkuletnimi dziećmi (biegnący rodzinnie na krótszy dystans – 5 km). A potem jeszcze wyprzedzali mnie emeryci. No ładnie. Kiedy dobiegałam do połowy dystansu, na bulwarze wiślanym, nerwowo rozglądałam się, czy ochroniarze jeszcze utrzymują trasę. Biegli już tylko pojedynczy biegacze, a ja byłam przekonana, że zamykam ten umęczony ogon peletonu. Mniej więcej wtedy wyprzedziłam na trasie jednego starszego pana, który najwyraźniej opadał z sił mocniej niż ja. Od tej chwili już chyba nikt mnie nie wyprzedził. Biegłam swoim równym niskim tempem, zaczęłam nawet wyprzedzać pojedynczych biegaczy, którzy już nie mieli siły na bieg i szli zwyczajnie, pewnie z nadzieją na dotarcie do mety marszem. Niektórzy z nich widząc jak zmęczona, czerwona na twarzy baba ich dogania, nagle znajdowali w sobie jeszcze siłę i ruszali szybciej. To bardzo fajne uczucie, tak dodawać ludziom sił własną walką. Nawet pod hasłem – baba mnie dogania! nie dam się! 😉

Tak jak zaplanowałam, kiedy tracker pokazał mi, że mam przed sobą ostatnie 2,5 km biegu, przyśpieszyłam tempo, starając się wydobyć z siebie zapasy energii. Po raz pierwszy w życiu miałam przebiec dystans 10 km i widać było już wtedy wyraźnie, że dam radę!!! Kiedy wbiegłam na ostatnie 500 m nogi same mnie niosły. Miałam jeszcze dużo, dużo siły 🙂 Wiedziałam, że na mecie będę pewnie jedną z ostatnich, ale byłam z siebie taka dumna! Bez fałszywej skromności przyjmowałam oklaski ostatnich kibiców, którzy może już planowali pójść wreszcie na te lody czy kawę, a tu jeszcze ostatni zawodnicy przecież walczą z własnymi słabościami! Radość rozpierała mi serce. Wyprzedzając kolejnego mężczyznę krzyknęłam do niego: Dalej! biegniemy! Poderwał się mocniej do biegu 🙂 Wreszcie dotarłam do mety, taka szczęśliwa! Przywitał mnie prowadzący imprezę z mikrofonem w ręku, podbiegł zadając jakieś pytanie, którego nie zdążyłam usłyszeć, bo słuchawki w uszach wciąż grały moją muzykę do biegania. Wtedy dobiegł do mety kolejny zawodnik, jak się okazało – to był ten starszy pan, którego wyprzedziłam w połowie dystansu. Objął mnie mocno swoim ramieniem i do mikrofonu prowadzącego krzyknął: to ona holowała mnie przez ostatnie pięć kilometrów! Dziękuję!

I ja dziękuję! To takie wzruszające! Sam masz mega fun i satysfakcję, że dałeś radę. Że przebiegłeś ten bieg w czasie około 1:10 a nie 1:30 i zdążyłeś przed zamknięciem trasy 🙂 Pokonałeś ją w rekordowym dla siebie średnim czasie 7 min 15 sek./km. A przy okazji jeszcze dałeś siłę i pokrzepienie innym. I oni mogli coś razem z Tobą osiągnąć. Cudowne.

interrun

 

Reklamy

Tagi: , , , , , , , ,

13 responses to “Wyprzedza mnie czerwona na twarzy baba!!!”

  1. Kasia Zielonka says :

    Fantastyczna historia! Aga, motywujesz chyba nas wszystkich…mnie na pewno 🙂 Dziekuje, ze zalozylas ten blog. Swietnie sie go czyta. Powodzenia w kolejnych wyzwaniach!

  2. D. says :

    Za bieg 5+, ale z liczenia pała 😉
    gratuluję i życzę wielu kolejnych wrażeń. Wyraxnie widac ze masz jeszcze duuuzy potencjal i spory zapas. Powodzenia!!

    • aagorska says :

      pewnie mnożyłeś, a ja tak z pamięci po 2 miesiącach więc wybacz… 😉 a że mam potencjał? – no pewnie, jak ktoś biega ok 8 min/km to ma jeszcze spory „room for improvement” jak to mówią w korporacjach 😉 W razie czego przyjdę po radę do Ciebie, Darek!

  3. Robert says :

    Brawo! Świetna historia. Gratulacje i powodzenia!

  4. Barbara Krawczyk says :

    Mam to samo z wewnętrzną motywacją i niechęcią do kupowania rzeczy, zanim nie dojdę do tego, czy mi się podoba 🙂 Tym bardziej, że biegania nigdy nie lubiłam i próbuję się z nim zaprzyjaźnić nieregularnie od początku roku. Drogie i specjalistyczne ciuchy raczej by mi w tym nie pomogły 🙂

    A tak poza tym, to super czytać takie wpisy, aż chce się pójść w Twoje ślady 🙂

  5. Mirek Pyrsz says :

    Fajnie naprawde fajnie sie to czyta:) Powodzenia

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: