Rita

IMG_4703

Dziś moja znajoma napisała tekst na swoim blogu o Św. Ricie – patronce spraw beznadziejnych. Polecam ten tekst i inne teksty z bloga Marii. To mi przypomniało historię z P. sprzed kilku dni. O pewnej kobiecie o imieniu Rita.

Ale od początku. Kilka dni temu, dość spontanicznie podjęłam decyzję, że wraz z synem dołączymy na nadchodzący tydzień do mojej córki Zuzy. Zuza od tygodnia przebywała w domu mojej siostry pod Krakowem, a że zbliżał się długi sierpniowy weekend to była idealna okazja, by się tam wybrać… P. niestety ma teraz intensywne tygodnie w swoim projekcie, więc nie było szans, by mógł urwać choć jeden dzień. Nawet więc mu tego nie proponowałam. Pomysł był taki, że dołączy do nas dopiero w nadchodzący czwartek. A my tymczasem jedziemy…

Ja jak to ja, często podejmuję decyzję sama, a potem dopiero się zastanawiam czy inni się z nią zgadzają. W wieczór przed wyjazdem przyszła mi do głowy taka myśl, że może nie powinnam zostawać teraz P. samego w domu. Tak ciężko pracuje, to dość stresujący dla niego czas. A poza tym może będzie mu smutno beze mnie. To ostatnie chyba tylko baba może wymyślić 😉

Zapytałam go więc wieczorem: Milaczku, czy nie masz nic przeciwko temu, że wyjadę sobie na tydzień? Nie będzie Ci smutno samemu? A on się tylko uśmiechnął i powiedział figlarnie: Rita:)

Obydwoje znamy tę historię o Ricie. Pewien mężczyzna miał żonę o imieniu Rita. Ich małżeństwo trwało wiele lat, a mąż był zawsze uznawany za oddanego partnera. Niestety Rita ciężko zachorowała i umarła. Kondukt żałobny ciągnął się przez wielki cmentarz. Zaraz za trumną szedł mąż. Pogrążony w rozpaczy krzyczał unosząc ręce do nieba: Ritaaaaa! Och Ritaaaa! Żałobnicy współczuli wdowcowi patrząc na jego rozpacz. Kondukt szedł dalej, a on wciąż zawodził: Ritaaaa! Potem stojąc nad grobem, patrząc jak trumna znika w ziemi, mężczyzna dalej łkał wołając głośno: Ritaaa! Och Ritaaaaa! W końcu pogrzeb się skończył, żałobnicy powoli opuścili miejsce pochówku. Na cmentarzu został jedynie smutny wdowiec.

W pewnej chwili rozejrzał się dookoła i upewnił, że jest już zupełnie sam. Wtedy otarł łzy, a jego twarz się nagle rozpromieniła. Ruszył do domu, ale już nie ciężkim krokiem, a w radosnych podskokach. I podśpiewywał głośno: Rita, tita, tita! Rita, tita, tita!

 

 

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: