3 mgnienia i subtelny urok Sztokholmu

My na lotnisku, na chwilę przed wylotem.

My na lotnisku, na chwilę przed wylotem.

To miał być wyjazd niespodziankowy. To znaczy niespodzianką była destynacja. Znałam wcześniej termin i mogłam również na bieżąco pytać o prognozę pogody (wiecie, jestem kobietą, prognoza pogody to dla mnie kluczowa informacja). Dokąd jedziemy, Milak zdradził mi dopiero na godzinę przed wyjazdem na lotnisko. Doceniam – dał mi szansę na ewentualne dopakowanie do walizki czegoś, co wyda mi się niezbętne tam na miejscu. Nic takiego na szczęście się nie znalazło, bo staram się zawsze mieć w walizce WSZYSTKO 😉

No więc dowiedziałam się, że to Sztokholm w czwartek koło południa. Możecie wyobrazić sobie moją ekscytację – to miasto było absolutnie na topie miast europejskich, które chciałam w najbliższym czasie odwiedzić, a w których jeszcze nie byłam. Mój „romans na odległość” ze Skandynawią, a zwłaszcza ze Szwecją zaczął się kilka lat temu od przeczytania trylogii Millennium Stiega Larssona. To świetna powieść sensacyjna, ale osadzona mocno w szwedzkim społeczeństwie z jego historią i dniem dzisiejszym. Potem pochłonęłam wszystkie pozycje Henninga Mankella z Kurtem Wallanderem. Akcja książek co prawda umiejscowiona jest nie w Sztokholmie, ale głównie w miasteczkach południowej Szwecji, ale Mankell świetnie obrazuje całe szwedzkie społeczeństwo, charakteryzuje stosunki społeczne i oddaje klimat tego kraju. Klimat z jego subtelnym pięknem – przynajmniej dla mnie.

A więc Sztokholm! Hurra! Mój kochany Milaczku!!!

Do miasta dotarliśmy w czwartkowy wieczór. Pewnie było około 20. wieczorem, kiedy weszliśmy do naszego pokoju, a właściwie kajuty dużego statku, zacumowanego przy wyspie Gamla Stan. Statek od roku, po latach pływania po Bałtyku, służy jako duży hostel – Anedin Hostel. Lepszej lokalizacji nie można sobie wybrać, jeśli chce się eksplorować to miasto. Gamla Stan to sztokholmska mała wyspa – stare miasto, które mieści wielki pałac królewski, największy pałac ze wszystkich pałaców zamieszkiwanych w obecnych czasach przez królów na świecie. A na naszym statku… Kajuta maleńka, jak to na statku, ale wszystko co potrzeba było na miejscu. To miejsce dodało jeszcze dodatkowego smaku naszemu wyjazdowi. Ech ten Milaczek, umie robić niespodzianki!

Anedin-Hostel-birger-Jarl

Statek Anedin – hostel zacumowany przy Gamla Stan czyli sztokholmskim starym mieście

Mgnienie pierwsze – fudisiowy raj – ostrygi i owoce morza

Jeszcze tego wieczora chcieliśmy wypróbować którąś ze sztokholmskich restauracji. Zbliżała się godzina 22. kiedy otworzyliśmy drzwi jednej z restauracji rekomendowanych na Foursquare w centrum miasta. B.A.R Blasieholmens Akvarium o Restaurang (Blasieholmsgatan 4A) – tak brzmi jej pełna nazwa – to restauracja specjalizująca się w rybach i owocach morza.

zezowaty okaz w witrynie chłodziarki w restauracji B.A.R.

zezowaty okaz w witrynie chłodziarki w restauracji B.A.R.

Świetne wnętrze – dość ciemne, proste, klimatyczne. Pełne ludzi, gwarne, tak jak lubię. Sporo stolików oraz długi bar, przy którym również można zasiąść, by delektować się ostrygami prosto z kontuaru, gdzie spoczywały wyłożone na dużych paterach z lodem. Jedynym bardzo jasnym punktem tej przestrzeni jest rozświetlona otwarta kuchnia widoczna w głębi, a oddzielona od sali restauracyjnej dużymi witrynami chłodziarek, gdzie na lodzie spoczywają piękne okazy świeżych ryb i owoców morza. W karcie tylko ryby, skorupiaki i mięczaki. Surowe, gotowane, grillowane, pieczone.

Mix skorupiaków i mięczaków w Restauracji B.A.R.

Mix skorupiaków i mięczaków w Restauracji B.A.R.

Zdecydowaliśmy się zamówić duży mix skorupiaków i mięczaków – znalazły się w nim ostrygi (rewelacja! – zdecydowanie najlepsze jakie dotąd jadłam), oprócz tego pobrzeżki (morskie ślimaki żyjące w Bałtyku), langustynki, krewetki, małże i homar. Do tego dobry alkohol i moglibyśmy tam przychodzić codziennie! Przyszliśmy jeszcze tylko raz, już następnego dnia, jednak tłumacząc sobie, że od kolejnego dnia musimy dać szansę innym sztokholmskim knajpom 😉

półka na pieczywo, restauracja B.A.R.

półka na pieczywo, restauracja B.A.R.

Z kilku miejsc, które w ciągu tych dni jeszcze odwiedziliśmy, by zjeść kolację, z pewnością polecić mogę Urban Deli (Nytorget 4). Miejsce, które jest połączeniem spożywczych delikatesów, ze świetnym zaopatrzeniem w wysokiej jakości produkty, z dużym barem/restauracją. Tętni życiem nawet późnym niedzielnym wieczorem.

Urban Deli. Niedzielny wieczór.

Urban Deli. Niedzielny wieczór.

Bardzo nieformalna atmosfera, gwarno, dobra muzyka, świetna przyjazna obsługa i szeroki wybór w menu (choć okiełznać menu było nie lada wyzwaniem!). Milak znów wybrał owoce morza, ja tym razem zapytałam o specjalność szefa kuchni.

Ostrygi w Uban Deli.

Ostrygi w Uban Deli.

I dostałam pieczoną kiełbasę 🙂 Ale jaką kiełbasę! Pięknie przyrumieniona, ułożona na gotowanych ziemniaczkach oraz surówce z pysznym kremowym sosem. No nie było to danie niskokaloryczne, ale po całym dniu na rowerze, banajmniej nie po płaskim obszarze Sztokholmu, myślę, że mogłam sobie na to pozwolić 🙂

Kiełbasa po szwedzku.

Kiełbasa po szwedzku.

Mgnienie drugie – subtelne piękno miasta

Lubię zwiedzać miasta pieszo, a jeszcze bardziej rowerem. Polecam to przyjezdnym do Warszawy. Sama tak oglądałam Berlin czy ostatnio Amsterdam. Zobaczysz trochę więcej niż pieszo, przemieścisz się szybciej i dalej, ale nie umknie Ci specyficzny klimat, smak i zapach poszczególnych miejsc w mieście. Również Sztokholm jest wdzięcznym miastem do zwiedzania go na rowerze.

Uliczka na wyspie Gamla Stan

Uliczka na wyspie Gamla Stan

Choć położony na wzgórzach i czasem podjazd jest zbyt ostry, więc z roweru trzeba zsiąść (to znaczy ja zsiadałam, bo Milak jest bardzo silny i prawie nigdy nie musiał prowadzić swojego roweru pod górę 🙂 ), to i tak miasto nagradza cię pięknie za odwiedzenie trochę odleglejszych zakątków, gdzie nie ma już turystów. Jak chociażby duża zielona wyspa – park Djurgaden, gdzie mieści się letnia rezydencja rodziny królewskiej, ale i inne przepiękne rezydencje i wille z ogrodami schodzącymi ku nabrzeżu, z cichymi prywatnymi pomostami, ze skansenem i muzeami (nazywana jest też wyspą muzeów).

1/3 powierzchni Sztokholmu to tereny zielone.

1/3 powierzchni Sztokholmu to tereny zielone.

Parki – mam do nich słabość w wielkich miastach. To w nich odbija się jak w lustrze życie lokalnej społeczności. Zwykle pośpieszne wycieczki i autokary z turystami omijają wielkomiejskie parki. I dobrze. Ja mogę tam chłonąć klimaty tubylcze! Czy to Central Park w sobotnie popołudnie z piknikami rodzinnymi i dyskoteką na wrotkach, czy berliński Tiergarten – zapierający dech w piersiach swoim pięknem i zadbaniem, czy bardziej spontaniczny amsterdamski Vondelpark, gwarny i pełen biegaczy i pikników (nawet kiedy mży letni deszczyk), a może Kensington Gardens i Hyde Park w Londynie, z przepięknymi zadbanymi kwiatami i ogromnymi łąkami. Parki wielkich miast to moja miłość. To miejskość w czystej postaci!

drzewo na jednym ze skwerów

drzewo na jednym ze skwerów

Sztokholm położony jest na wyspach, ktoś kiedyś nazwał go miastem unoszącym się na wodzie. To położenie dodaje mnóstwa uroku tej metropolii. Na licznych nabrzeżach cumują statki, promy, tramwaje wodne, łodzie motorowe i jachty, a Szwedzi kochają żeglarstwo i to widać! W promieniach wrześniowego słońca lśniące bielą burt i żagli mariny i piękna promenada wysadzana drzewami, zza których wyłania się ściana zadbanych startych kamienic, dają wrażenie, jakby się było w jednym z portów na Morzu Śródziemnym, a nie w skandynawskim mieście północnej Europy.

muzyka na żywo w jednej z knajpek na nabrzeżu

jazz na żywo w jednej z knajpek na nabrzeżu

Mgnienie trzecie – jak celebrować i kochać kawę

Kiedy czytałam powieści szwedzkich autorów, zauważyłam jeden zwyczaj, którego nie mamy tu w Polsce. W niemal każdym szwedzkim domu zawsze w kuchni lub na stoliku nomen omen kawowym stoi termos z gorącą kawą. Kiedykolwiek przybysz wejdzie do takiego domu, może napić się od razu kawy. To już wiedziałam i tłumaczyłam sobie srogim klimatem, zimową zawieruchą i jesiennymi wietrznymi dniami. Po prostu praktyczne. Ale okazuje się, że jest to objaw szerszego zjawiska. Szwedzi kochają kawę! Doceniają jej różne odmiany, sposoby parzenia, a po swoją filiżankę ulubionej kawy mogą stać w kolejce pół godziny i dłużej i to jest wciąż ok! Nikt się nie niecierpliwi, nie pogania obsługi, nie robi min i nie ma focha z powodu czekania.

Barista w Kafe Esaias.

Barista w Kafe Esaias.

Jadaliśmy śniadania nie na naszym Anedinie, ale w kilku sztokholmskich kawiarniach. I dla samych tych kawiarni warto przebyć Bałtyk. Co za cudowne, klimatyczne miejsca! Sztokholmskie kawiarenki to klasa sama w sobie. Na ściennych półkach piętrzą się paczki z przeróżnymi gatunkami kawy, bo przy okazji odwiedzin klienci kupują tu paczkę swoich ulubionych ziaren.

regały z kawą w kawiarni Johan & Nystrom

regały z kawą w kawiarni Johan & Nystrom

Śniadanko – i owszem – na zimno i ciepło – kanapki, sałaty, granole. Oni jednak zwykle sięgają po słodką bułeczkę na przykład z kardamonem czy francuskiego rogalika. Wszystko świetnej jakości, pyszne i pachnące. Kiedy będziecie w Sztokholmie, koniecznie zajrzyjcie do jednego z tych miejsc!

Na przykład do tej maleńkiej kawiarenki o nazwie Espressino przy Gotgatan 11, ruchliwym deptaku z małymi sklepikami.

Esspressino przed południem

Espressino przed południem

Tu polecam do kawy grillowaną kanapkę z pikantną pastą z tuńczykiem.

Kanapki w Esspressino. Polecam tę z tuńczykiem, zgrillowaną.

Kanapki w Espressino. Polecam kanapkę z tuńczykiem, zgrillowaną.

Albo do Johan & Nystrom (Swedenborgsgatan 7), nieopodal zielonego skweru przy Hornsgatan, gdzie w sobotnie przedpołudnie możecie posłuchać muzyki na żywo albo kupić coś na pchlim targu. Kawiarenka położona jest w narożniku kamienicy. Przed południem słodko oplatają ją promienie słońca, a klienci rozkładają się nieśpiesznie na parapeto-ławach na zewnątrz.

Johan & Nystrom. Sobotnie przedpołudnie.

Johan & Nystrom. Sobotnie przedpołudnie.

Lub do Kafe Esaias położonej w górnym odcinku handlowego deptaka (Drottninggatan 102), gdzie obsługa jest nader miła i poświęca każdemu klientowi czas nieśpiesznie przyjmując zamówienie za kontuarem czy też przynosząc ci zamówioną kawę do stolika i spędzając chwilę na rozmowie.

Pracownik obsługi Kafe Esaias ucina sobie pogawędkę z klientami. Niedzielne przedpołudnie.

Pracownik obsługi Kafe Esaias ucina sobie pogawędkę z klientami. Niedzielne przedpołudnie.

Tu z kolei do jedzenia koniecznie wybierzcie grillowane duże kanapki – w wersji vege lub z mięsem. Ta druga to mój wybór – zachwycające połączenie kruchej wołowiny, sera i kapusty kiszonej, która nadaje pikantny smak całości. Kanapce towarzyszy sałata z zieleniną i jabłkami 🙂

 

Esaias. Kanapka z wołowiną, serem i kapustą kiszoną. PYCHA!

Esaias. Kanapka z wołowiną, serem i kapustą kiszoną. PYCHA!

Zjedzcie kanapkę, ale nie zapomnijcie o spróbowaniu tutejszego innego specjału. Słodka bułeczka z kardamonem. Cudo!

Kafe Esaias. Słodka bułeczka z kardamonem

Kafe Esaias. Słodka bułeczka z kardamonem

Sztokholm nie uderza spektakularnym pięknem. Nie jest taką turystyczną mekką jak Paryż, Londyn czy Barcelona. Jednak mnie to miasto urzeka. Ze swoim delikatnym, subtelnym pięknem. Ze swoim uporządkowaniem, nowoczesnością, przyjaznością dla człowieka. Ze swoim klimatem i stylem. No i jedzeniem. Warto było! Dziękuję, Kochanie! 🙂

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

4 responses to “3 mgnienia i subtelny urok Sztokholmu”

  1. Sylwia Konska says :

    :-), dziekujemy! Byliśmy przejazdem i juz żałuje ze właśnie tak! Dzieki Tobie jednak wpadłam na chwile na ta pyszna kawe ;-).

  2. Rafał says :

    bardzo smaczny tekst!:)

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: