Piętnaście

21169231_10159258702285344_344472681_o

Wiesz, kochanie, że w tym roku będziemy obchodzić piętnastą rocznicę bycia razem?

To już piętnaście?

Tak. Zaplanujmy coś fajnego z tej okazji! Pojedźmy gdzieś koniecznie.

Mam kilka kierunków na mojej liście – uśmiechnął się szelmowsko.

Przyjrzałam mu się. W myślach rozważał różne pomysły. A ja znów wróciłam do tej myśli – to już 15 lat! Potem zjedliśmy wspólną kolację z owoców morza siedząc w ogródku jednej z naszych ulubionych mokotowskich miejscówek, wypiliśmy schłodzone białe wino. I jeszcze jedno wino. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak zawsze. Ja trochę gapiłam się na innych ludzi – nieznajomych siedzących przy innych stolikach, jak zawsze, i wymyślałam w głowie – kim mogą być i jak żyją. Taka zabawa. Milaś rozbawiał mnie swoimi żartami i wygłupami. Cieszyliśmy się ciepłym letnim wieczorem, który możemy spędzić razem.

Potem pojechaliśmy do domu. Weszliśmy jeszcze „do Stasia” – to nasze osiedlowe bistro, gdzie często bywamy, gdzie widujemy sąsiadów. Lubimy tam wpadać. Było mało wolnych miejsc, więc przy stoliku ustawionym tuż obok naszego usiadł jakiś elegancki uśmiechnięty mężczyzna, którego nigdy tu wcześniej nie spotkaliśmy. Byliśmy z Milasiem w świetnych humorach, więc szybko nawiązaliśmy z tym panem nić sympatii i zaczęliśmy rozmawiać.

Po jakimś czasie Jurek, bo tak miał na imię nasz towarzysz, spojrzał na nas szykując chyba jakieś podsumowanie. Wiecie, że jesteście niesamowitą parą?! Bije od Was szczęście i taka wspólna energia. Rzadko coś takiego się spotyka. To niezwykłe i takie wyraźne! Uśmiechnęłam się, bo wiem, że tak jest. Ludzie często to nam mówią. Chyba faktycznie to, co powstaje z połączenia mnie i Milasia, jest bardzo fajne.

To zabawne, powiedziałam do Jurka. Wiesz, dziś byliśmy razem na kolacji i rozmawialiśmy o tym, że to już piętnaście lat od naszego poznania. Dziś mamy wieczór, w którym wspominamy i cieszymy się z tych wszystkich lat, trochę bez wcześniejszego planowania celebrując nadchodzącą rocznicę, a teraz spotykamy Ciebie i co nam mówisz?

Ale Jurek nie skończył swojego wątku. Teraz zwrócił się do Milaczka z pytaniem – powiedz, jak to robisz? Jak to się robi, że po piętnastu latach łączy Was taka więź. Jak to zrobić, żeby związek był żywy i mocny i dawał satysfakcję.

Spojrzałam na Milaka, sama bardzo ciekawa, co odpowie. Na takie pytanie – któż zna odpowiedź? Ale może Milak to wie i może będzie chciał się podzielić tajemnicą? Ale nie… Milaś uciekał w żart, chyba stwierdził, że Jurek nie pyta go poważnie, więc i on nie da się wciągnąć. Druga próba Jurka – znów się Milaś wymyka. Aż wreszcie sama wzmocniłam pytanie i poprosiłam, żeby Milaś powiedział, co o tym myśli, bo sama już umieram z ciekawości!!! Niby banalne pytanie, a jak rzadko je sobie zadajemy będąc razem.

Zanim Milaś odpowiedział coś po raz kolejny, zadałam sobie to samo pytanie. Tak jakby Jurek zaraz miał mi je też zadać, więc muszę przemyśleć odpowiedź. Spojrzałam na Milasia i moja odpowiedź wydała mi się oczywista i bardzo prosta.

A teraz Milak – podszedł do pytania po raz trzeci: Wiesz, Jurek, trzeba znaleźć odpowiednią kobietę. A jak już znajdziesz, to nie odpuszczać.

Trochę mnie te słowa zdziwiły. Co dokładnie miał na myśli ten mój Milak. O jaki rodzaj nieodpuszczania mu chodzi. No nic. W tej chwili się już nie dowiem, bo zaraz dyskusja poszła w kierunku kolejnych żartów, a nasz znajomy coraz wyraźniej pokazywał oznaki, że wypity alkohol uderza już mu mocniej do głowy. My zresztą też byliśmy na rauszu po naszym kolacyjnym winie… Cóż, wrócę jeszcze do tego wątku na pewno.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę u Stasia, po czym skierowaliśmy się do domu z myślą, że przecież czeka nas jeszcze wspólny późnowieczorny spacer z Luną.

Następnego ranka wróciłam do tematu. Milasiu, co miałeś na myśli z tym nieodpuszczaniem? Niiiicccc… – próbował się migać. Po prostu wcześniej wyszedłem z Jurkiem na papierosa i trochę o tobie rozmawialiśmy. Widziałem, jak świeciły mu się do Ciebie oczy. Przyznałem mu, że jesteś niesamowitą kobietą, ale dodałem, że masz charakterek i nie jesteś taka wcale łatwa we współżyciu. Więc to było nawiązanie do tamtej rozmowy. Nie odpuszczaj, to znaczy, że jeśli chcesz być z kimś, kto Ci się podoba, to walcz o ten związek, staraj się, no nie odpuszczaj po prostu, bo nie zawsze będzie łatwo.

Hmm. No tak. Jestem raczej silną i upartą babą. Żeby ze mną wytrzymać (i to tyle lat!), trzeba mieć w sobie dużo siły, pewności siebie i spokoju wewnętrznego.

Ale z drugiej strony… A ja jaki mam przepis? Co powoduje, że jestem z nim szczęśliwa. Ta myśl dotarła do mnie błyskawicznie, kiedy siedzieliśmy u Stasia z Jurkiem.

Patrzyłam wtedy na Milasia. I jestem pewna, że chodzi o to, żeby patrzeć na niego i widzieć tego samego chłopaka, który mnie zachwycił te piętnaście lat temu.

Ma wielkie poczucie humoru, jest zabawny – potrafi mnie rozbawić do łez, każdego dnia! Czasem droczę się, że jego dowcipy wcale nie są śmieszne, a on się tym nie zraża i co chwila sypie kolejnymi, a ja to uwielbiam.

Jest silny – siłą swoich mięśni i siłą swojego wnętrza. Przy nim czuję się bezpieczna. I przy nim mogę pokazać swoje słabości, których nie widać na co dzień na zewnątrz, bo jestem przecież tą babą z tytanu. Przy nim mogę być krucha i zagubiona. I płakać też mogę.

Jest dobry i prawy. Uczciwy. Kocha dzieci, w ogóle lubi dzieci. Pewnie dlatego te piętnaście lat temu wyobraziłam sobie, że może być dobrym kandydatem na mojego partnera i drugiego rodzica moich dzieci z mojego pierwszego małżeństwa.

Ma wielką wiedzę o astronomii i lubi mi o niej opowiadać. Niewiele mi z tego zostaje w mojej głowie – mam chyba naturę bardziej ziemską i przyziemną 😉 W ogóle lubi wiedzieć, więc dużo czyta, mocno zgłębia tematy, które go żywo interesują. Imponuje mi tym. Wie wszystko o Formule 1. Oglądałam z nim niejeden wyścig, zasypiając na jego kolanach. Ale muszę przyznać, że te obejrzane na żywo na trybunach torów są bardziej wciągające. Choć i tak zasnęłam tam dwa razy ze słuchawkami na uszach – jest coś usypiającego w tym miarowym dźwięku silników.

Kiedyś byłam o to kibicowanie zazdrosna. Jak można wydzierać z naszego wspólnego czasu w weekendy trzy cenne godziny na oglądanie czegoś tak w sumie jednak nudnego! A potem zmądrzałam. Przecież można coś wokół tego zbudować! Na przykład fajny wyjazd do Mediolanu czy Stuttgartu. Albo przynajmniej bardzo smaczne śniadanie, które zjesz przy okazji w hotelu przy niemieckiej autostradzie, do którego zjeżdżacie podróżując do Alp, ale zatrzymać się trzeba na godzinę, bo akurat gdzieś w Azji odbywają się kwalifikacje F1. Nie ma co z tym walczyć. Trzeba oswoić i pokochać.

Milaś jest śpiochem i bywa czasem domatorem, ale kocham w nim też tę gotowość do podróży i wspólnych przygód. Nie trzeba mu dwa razy proponować wspólnego wypadu. To mi pasuje bardzo, bo sama mam ksywkę jeszcze z dzieciństwa: „powsinoga”. Miłość do podróży, do przemierzania Polski i Europy samochodem, do wspólnego szwendania się po mieście, do włóczenia się po festiwalach – sporą część tych piętnastu lat tak spędziliśmy i to jest cudne.

Co jeszcze? O seksie nie będę odpowiadać. Wiadomo. Ale o czymś pobliskim – tak. Niesamowita umiejętność rozmowy. Poznaliśmy się przez rozmowę w internecie. Zanim zobaczyliśmy się na żywo przegadaliśmy setki godzin. Potem po spotkaniu, aż do czasu wspólnego zamieszkania w Warszawie też minęły kolejne miesiące i wiele wiele godzin wspólnych długich rozmów. Umiejętność rozmowy, ciekawość drugiego człowieka, inteligencja – to był najlepszy prognostyk na długi szczęśliwy związek. Milaś umiejętność rozmowy wyniósł z domu rodzinnego. Tam rozmowa zawsze była dużą wartością. Zawsze będę za to wdzięczna moim teściom. Cały czas kocham z nim rozmawiać i cały czas dużo rozmawiamy.

No i na koniec – podobno mężczyzna musi być tylko trochę ładniejszy od diabła, żeby mieć wystarczającą urodę do podobania się kobiecie. Podobno. Ale tak się składa, że mój Milaś akurat jest po prostu bardzo ładny. Przystojny. Wysoki, barczysty, o sportowej sylwetce, długich nogach i zgrabnej pupie. No i jak tu nie kochać takiego chłopaka!

21146582_10159258702295344_1936897246_o

 

Reklamy

Tagi: , , , , ,

4 responses to “Piętnaście”

  1. Magda says :

    Ależ jesteście fajni! Wspaniałe sie czytało! Miło, ciepło i z wielkim uczuciem! I love You Guys! ❤️

  2. Jasiu says :

    No to impreza 🙂

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: