Spojrzenie wstecz i do przodu na 2019

49405634_1929782753786946_2034621820245639168_n

Jak na osobę mającą tyle szczęścia w życiu i nazywaną przez niektórych „Mrs. Positive Manager” (pozdrowienia dla Kasi) rok 2018 był dla mnie dość trudny i wystawił mnie na kilka ważnych prób. Piszę więc to podsumowanie, żeby go sobie trochę zobiektywizować, docenić to co w nim dobre, wyciągnąć wnioski bez popadania w ekstrema. Jednym słowem zobaczyć w całości z większym dystansem.

Prywatnie spotkało mnie w 2018 kilka bardzo trudnych doświadczeń – żeby wymienić najważniejsze – wiosną Milak nagle w niebezpiecznym stanie trafił do szpitala (na szczęście wszystko skończyło się dobrze!), w sierpniu tragiczne odszedł mój ukochany pies Luna. Te wydarzenia skumulowane z kilkoma innymi momentami doprowadzały mnie do rozpaczy, lęku, granicy chwilowego załamania. Pozostawiły ślady na sercu. Ale też były dla mnie z pewnością testami odporności.

Zawodowo bardzo dużo bardzo intensywnej pracy w Ulala Chef. W niektórych obszarach z bardzo dobrym efektem, w innych – wcale niekoniecznie. Dużo też takiej pracy w Ulala, której namacalnych efektów jeszcze niestety nie widać i trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać. Mobilizacja do takich zadań kosztuje zawsze więcej i tylko mocna wiara w sens i większy cel pozwala znaleźć odpowiednie pokłady energii.

Co osiągnęłam w minionym roku?

W zeszłym roku stawiając sobie cele na 2018 wybrałam m.in. ten: znaleźć lepszy balans między pracą a życiem prywatnym, rodziną, dbaniem o siebie. W 2017 to była jedna z moich bolączek. Ulala wciąż na wczesnym etapie rozwoju, ogrom rzeczy do zrobienia. Na palcach jednej ręki mogłam w całym 2017 roku policzyć dni bez pracowania. Całe weekendy bez pracy? Może były takie dwa. 2018 miał być dla mnie inny. Chciałam zawalczyć o lepszy balans, odzyskać choć trochę równowagę. Pracować mniej. Czy się udało? Może jeszcze nie tak jakbym chciała, ale zrobiłam ogromny postęp. Weekendy bez pracy już nie są rzadkością, stają się powoli czymś bardziej naturalnym. Mogę na dłużej oddać się regeneracji sił, dłużej skoncentrować na wspólnym czasie z rodziną i przyjaciółmi. Mam tu jeszcze sporo do zrobienia i nie rezygnuję z dalszych dążeń, ale doceniam to, co na tym polu osiągnęłam. W trosce o samą siebie.

Joga. Moje odkrycie z końcówki tego roku. Olśnienie. Na czym polegało tu moje osiągnięcie? – można zadać pytanie. Niby prosta rzecz. Poszła raz na jogę, spodobało jej się i tyle. Ale ja potraktowałam odkrycie jogi dla siebie jako kolejne narzędzie do łapania życiowego balansu. Do dbania o siebie, pozwolenie sobie na regenerację. Do osiągnięcia celu, o którym pisałam wcześniej. Jeśli ten cel, który sobie wyznaczasz jest naprawdę dla Ciebie ważny, to wszystko po drodze, co umiejętnie wykorzystujesz i co ułatwia Ci jego realizację, jest Twoim sukcesem. Tak na to patrzę. Umiałam wykorzystać to odkrycie po prostu.

5 second rule i 5 second journal

W połowie roku trafiłam na TED talk z Mel Robbins i jej zasadę pięciu sekund (5-second rule). „If you have an instinct to act on a goal, you must physically move within 5 seconds or your brain will kill it. (…) This is how you push yourself to do the hard stuff – the work that you don’t feel like doing, or you’re scared of doing, or you’re avoiding.” Dlaczego to do mnie przemówiło? Przecież jestem raczej odważną osobą, nie boję się ryzyka, z łatwością przechodzę do działania. A jednak nie zawsze. Również mnie zdarzają się momenty, kiedy chcę coś odpowiedzieć, skomentować, wyjść przed szereg, a jednak tego nie robię. Mój wewnętrzny krytyk mnie powstrzymuje. Ok, zdarza się może to u mnie nie tak często jak u innych, ale zdarza! I potem żałuję, że się powstrzymałam przed zachowaniem zgodnym z moim instynktem, z prawdziwą wolą. Postanowiłam wdrożyć w życie zasadę 5 sekund i sama jestem zaskoczona, jak wspaniałe efekty w tak prosty sposób przynosi. Czuję, że się naprawdę rozwinęłam!

Ale od Mel Robbins zaczerpnęłam jeszcze coś więcej, może nawet bardziej wpływającego na moje życie zawodowe niż zasada pięciu sekund. To 5-second journal. Prosty dziennik, od którego od blisko dwóch miesięcy zaczynam każdy dzień pracy. Poświęcam mu co rano kilka minut. To czas na zebranie myśli i nastawienie się na realizację priorytetów. Niesamowicie podnosi produktywność w drodze do osiągania moich najważniejszych celów. Pozwala wyznaczyć to najważniejsze zadanie na dany dzień, zanim inni ludzie i inne wydarzenia przejmą kontrolę nad moim dniem. Pozwala też wyrzucić z głowy problemy i troski, drobne zadania do zrobienia, które tam się kłębią i blokują mnie przed realizacją priorytetów. Uczy odczuwania wdzięczności za to, co się wydarza na mojej drodze, a także uczy planowania godziny zakończenia pracy każdego dnia – genialne akurat dla mnie! Czuję, jaką ten prosty w sumie notatnik ma gigantyczną moc, jeśli używany jest zgodnie z instrukcją autorki, jak porządkuje moją energię i pomaga w produktywności. Kolejne narzędzie, które umiejętnie wykorzystane pozwala mi pracować krócej a wydajniej i mieć czas na życie prywatne.

Go Ulala!

To był intensywny rok dla Ulala Chef. Po stronie systemu IT zautomatyzowaliśmy procesy wewnętrzne, które do tej pory wykonywane były ręcznie. Wiedzieliśmy, że bez tego poważne skalowanie naszego biznesu będzie niemożliwe. A skalowanie to przecież jeden z naszych najważniejszych celów! Dlatego skoncentrowaliśmy się na tym zadaniu w minionym roku i możemy być dumni z efektów. Mamy jeszcze sporo dookoła do zrobienia, jak to zwykle bywa. Ale główna ścieżka operacyjna, która mocno obciążała nasze zasoby, jest już dziś automatyczna i nie będzie bolało nas teraz mocne skalowanie Ulala.

Zadowolona też jestem ze wzrostu sprzedaży: 148% wzrostu wartości sprzedaży w segmencie przyjęć prywatnych. Wzrost ten uzyskaliśmy zarówno przez zwiększenie ilości przyjęć jak i wyraźny wzrost średniej wartości zamawianych przyjęć, co tym bardziej mnie cieszy.

Po raz drugi zrealizowaliśmy spektakularny projekt dla Open’er festiwal – restaurację dla międzynarodowych gwiazd muzycznych festiwalu zbudowaną na łące lotniska Babie Doły w Gdyni. Udało nam się odpowiednio wyciągnąć wnioski z edycji 2017 i wydanie 2018 poszło nam sprawniej, spokojniej i efektywniej. Mogliśmy skoncentrować się na dopracowaniu szczegółów, mechanizmów i procedur, dążąc do operacyjnej doskonałości, o którą chodzi w tak złożonym i trudnym przedsięwzięciu. Nagrodą była wysoka satysfakcja gości restauracji, a dzięki temu i zadowolenie teamu, który za tym wielkim projektem stał.

Rozbudowa zespołu Ulala Chef, choć z wieloma meandrami w środku roku, na koniec 2018 też zapisuje się jako sukces. Dobry zespół to dla mnie mix odpowiednich kompetencji, potencjałów do rozwoju, motywacji i dobrej energii. Nadal oceniam, że ten aspekt mojej pracy w Ulala jest najtrudniejszy i najważniejszy. Nie udaje mi się unikać błędów, ale wyciągam wnioski, wdrażam je i efekt na koniec roku oceniam bardzo pozytywnie. Wspierający się i nie obawiający ryzyka, szybko uczący się, nastawiony na rozwój nowych kompetencji zespół ludzi z fajną energią, z którymi chce się spędzać czas nie tylko w pracy. Oto z czym kończymy ten rok. ❤

Wspieranie przedsiębiorczości kobiet

W roku 2018 moje już wcześniejsze wspieranie kobiet w biznesie nabrało struktury i dostało ramy, dzięki czemu może być jeszcze bardziej efektywne. Temat bliski memu sercu od zawsze, zawsze mnie angażujący. Ale to w 2018 roku zbliżyłam się do środowiska związanego z Fundacją Sieć Przedsiębiorczych Kobiet, uczestniczyłam intensywniej w jej aktywnościach, włączyłam się jako mentorka do programu Biznes w Kobiecych Rękach, a od jesieni tego roku regularnie wspieram jako mentorka Nadię Grzybowską, rozwijającą swój projekt biznesowy. Widzę wokół siebie i od zawsze otaczają mnie niesamowite, wspaniały kobiety – przedsiębiorczynie, jak choćby te bardzo bliskie mojemu sercu Marta Ożóg-Orzegowska, Patrycja Dołęgowska-Stefaniak, Magdalena Jasińska i wiele wiele innych. A teraz mam możliwość pójścia o krok dalej i pomagania dziewczynom, które marzą o rozwinięciu własnego biznesu, poprzez regularny mentoring – udzielanie rad, wsparcie kontaktami biznesowymi, czy chociażby zaoferowanie najprostszego wysłuchania trosk i problemów, które pozwala na odzyskanie mojej mentee poczucia mocy i pozbycie się tak czasem dojmującego poczucia samotności czy przytłoczenia w codziennej pracy kobiety przedsiębiorcy. A najciekawsze w tym moim mentoringu jest to, jak ja jako mentor rozwijam się dzięki mojej mentee. To jedna z bardziej wartościowych dla mnie akcji, w jakie się włączyłam na zasadach wolontariatu w 2018 roku.

Czego nie udało się osiągnąć, co mogłam zrobić lepiej?

Wiele rzeczy nie wyszło mi tak, jakbym sobie tego życzyła w minionym roku. Niby każdy tak ma, i mamy tak co roku, a jednak to zawsze boli, albo przynajmniej doskwiera. Zawodowo największa porażka to chyba niewystarczające moje wsparcie dla zespołu Ulala we wszystkich ważnych dla nas obszarach. Mogłam tego wsparcia dać więcej, być bardziej uważna. Zabrakło mi siły, czasem koncentracji.

To w ogóle dla mnie trudny temat i obszar do rozwinięcia. Na ile wspierać, do którego momentu, a od którego puścić, pozwolić sobie na utratę kontroli i przez to ryzykować brak mojej asekuracji dla teamu w naprawdę trudnych sytuacjach czy wyzwaniach. Tego balansowania z każdym teamem uczę się na nowo. Dużo nauki jeszcze przede mną.

To czego również nie udało mi się dobrze robić w 2018 w Ulala to regularne dzielenie się z całym zespołem moimi osobistymi zawodowymi rozterkami, trudnościami i wyzwaniami. Im trudniej mi z czymś, tym mocniej chcę z tym działać sama. Nie dopuszczam często innych. A wiem, że to by nam wszystkim bardzo pomogło, byłoby lżej dla mnie a i poszczególne wyzwania szybciej byśmy razem rozwiązali. Nie chcę często obarczać innych i widzę wyłącznie u siebie rolę mierzenia się z najtrudniejszymi problemami, ale wiem, że to nieodpowiednia postawa. Wręcz szkodliwa i niebezpieczna w szerszym aspekcie. Chcę to zmieniać w nadchodzącym roku.

Czego się nauczyłam w minionym roku?

Płynnie przechodząc od poprzedniego wniosku… To jest coś, czego wciąż się uczę. Otwieranie się na wsparcie od innych i korzystanie z niego. Co ciekawe, kiedy nauczę się już tego w jednym obszarze życia, to i tak w innym czeka mnie ten sam proces nauki. Nauczyłam się czerpać wsparcie ogromne od Milaka. Niby nic nowego, przecież minęło nam razem 16 lat bycia w związku. A jednak są sfery, w których dopiero niedawno umiem przyjąć jego wsparcie. To mi przynosi ulgę, ale wiem też, że jego to wzmacnia. Taki właśnie paradoks – wspieranie innych wzmacnia wspierających. A z mojej perspektywy – co za ulga! Pielęgnuję i rozwijam w sobie umiejętność brania, bo u mnie wcale nie jest naturalna, i łatwo się cofa wcześniej wypracowana. Zosia samosia, żelazna dama, kobieta rakieta. Kiedy było mi naprawdę trudno w 2018 roku, w chwilach zwątpienia – był zawsze on. I moja zgoda i gotowość, by mnie wspierał.

Czego się nauczyłam w Ulala? Ten projekt uczy mnie prawdziwej wytrwałości i cierpliwości. Już w zeszłym roku nie miałam wątpliwości, że własny biznes to maraton a nie sprint. Ten rok to kolejna lekcja pokory. Ale lekcja pozytywna. Z nagrodą za cierpliwość. Są plany i cele w tym projekcie, które chciałam zrealizować dużo wcześniej. To plany wyjścia z usługami Ulala Chef poza granice Polski. Nie udało się nam dotąd podjąć tej próby. Nie byliśmy gotowi. Ja byłam zbyt optymistyczna oceniając tempo nabierania gotowości. Ale warto być wiernym i nie porzucać swojej wizji mimo barier napotykanych po drodze. W 2019 roku ten plan ma realne szanse się ziścić. Pewne przygotowania już poczyniliśmy, nad kolejnymi pracujemy. Teraz czujemy, że to realne i w zasięgu naszych możliwości. Wytrwałość popłaca. Teraz trzymajcie kciuki za powodzenie. Więcej szczegółów podam niebawem.

Czym się ekscytuję? – Asysta grawitacyjna dla Ulala

W naszym planie wyjścia Ulala poza Polskę wykorzystamy zjawisko asysty grawitacyjnej. Wymądrzam się używając trudnych wyrażeń? To tylko, żeby Wam trochę uplastycznić naszą wizję. Przez te lata nasłuchałam się o kosmosie i wyprawach w kosmos od mojego Milaka i poznałam trochę też koncepcję asysty grawitacyjnej stosowanej w misjach sond kosmicznych. (Wg Wikipedii – asysta grawitacyjna to „zmiana prędkości i kierunku lotu kosmicznego przy użyciu pola grawitacyjnego planety lub innego dużego ciała niebieskiego. Jest to obecnie powszechnie używana metoda uzyskiwania prędkości pozwalających osiągnąć zewnętrzne planety Układu Słonecznego.” Dla przykładu Sonda Voyager 1 wykorzystała asysty Saturna i Jowisza, żeby uzyskać prędkość potrzebną do opuszczenia Układu Słonecznego). W Ulala Chef chcemy wykorzystać podobne zjawisko i układ okoliczności do wypłynięcia na szersze wody międzynarodowe. Misja jest śmiała i obarczona pewnym ryzykiem, ale chcemy zawalczyć!

Patrząc do przodu

Rok 2019 niesie dla mnie i dla Ulala Chef duże wyzwania. Będzie wymagał rozwinięcia zupełnie nowych umiejętności, zdobycia wielu nowych doświadczeń. Nasz obecny zespół w Ulala będzie musiał zbudować jeszcze większą samodzielność i dojrzałość. Czeka nas dużo pracy i mam nadzieję arcyciekawe przygody. Chciałabym, żebyśmy na koniec 2019 roku spoglądając wstecz nie mieli wątpliwości, że było warto.

A przy tym chcę w tym czasie zachować równowagę wewnętrzną i względny balans z życiem prywatnym, które z takim trudem ostatnio wypracowuję.

To moje trochę może przydługie podsumowanie roku i spojrzenie na najbliższe dwanaście miesięcy. Życzę Wam dziś, tak samo jak sobie, dużo pomyślności i dobrej energii w nadchodzącym Nowym Roku 2019!

Napisz, co o tym myślisz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

GroundTruth

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

NoamWasserman

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Advice for startups

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

James Altucher

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

mind (the) gap

myślę czuję jestem

%d blogerów lubi to: