Archiwum | Start-up RSS for this section

12 przemyśleń na 24 miesiące pracy nad projektem Ulala Chef

15782039_10157998094425344_183568430_n

(Ten wpis opublikowałam oryginalnie na blogu Ulala Chef, ale ponieważ jest dosyć osobisty, postanowiłam opublikować go również tutaj)

Minęły 2 lata. Bardzo ważne dwa lata w moim życiu zawodowym.

Dwa lata temu siedziałam na tej osławionej już kanapie w domu mojej siostry Ilony, w podkrakowskiej Naramie. I myśląc o zbliżającym się dużym rodzinnym spotkaniu przy stole nagle wpadłam na pomysł usługi wynajmu prywatnych kucharzy za pośrednictwem platformy internetowej. Po krótkim czasie postanowiłam rzucić wszelkie moje zajęcia zawodowe i skoncentrować się na tym pomyśle. Pół roku później marka Ulala Chef zadebiutowała na rynku.

Dziś chcę podsumować te moje pierwsze dwa lata na jakże innej ścieżce zawodowej. Może jesteście ciekawi moich doświadczeń i przemyśleń? Może zastanawiacie się, jak to jest zostawić korpo-karierę po 16 latach i zająć się czymś, co trzeba zbudować od zera? Może sami planujecie taki krok? Po tych 24 miesiącach jestem mądrzejsza o wiele doświadczeń, wybuchów frustracji, jakie przynosi budowa własnego biznesu, ale i o momenty euforii przy okazji sukcesów. Chcę się tym podzielić z Wami. Sama potrzebuję też podsumowania…

Czytaj dalej…

Reklamy

Przerzedza się

20130513-202810.jpg

Zanim przeczytasz ten wpis warto zajrzeć tu: Moja Przygoda.

Warszawski Program Founder Institute trwa w najlepsze. Teraz chwila ciszy przed kolejną burzą. Ale po kolei.

W zeszłym tygodniu mieliśmy pierwszą prawdziwą burzę. Pierwszy surowy przegląd pomysłów startupowych. Prezentacja przed wybranymi mentorami. Ech, łatwo nie było. Krótki czas na prezentację – 3 minuty. Można było wspomagać się slajdami prezentacji, ale dochodzę do wniosku, że one w takiej formule raczej przeszkadzały niż pomagały – no może w przypadku dwóch osób dodały prawdziwą wartość. Ja w każdym razie mocno zastanowię się, czy przy następnym Mentors Idea Review użyję slajdów.

Krótki czas na prezentację, krótki czas na komentarze mentorów – każdy z nich miał po 2 minuty. Brak szans na dyskusję. Potem oceny. Czasem bolało, oj bolało! 😉

Czytaj dalej…

Go girl!

Niedziela była dla mnie łatwiejsza. Chyba pomogło to, że spuściłam z siebie emocje w sobotę wieczorem. I że napisałam ten post na blogu 😉 Sobota była tak intensywna, pełna tak ambiwalentnych emocji, wzlotów i upadków, że musiałam to z siebie wyrzucić. Dopiero wtedy mogłam myśleć o dalszych krokach.

W niedzielę przyszłam na miejsce trochę spokojniejsza, bardziej skoncentrowana, wiedziałam, co mamy do zrobienia do 17.00 i na czym powinnam się teraz skupić. Nasze dyskusje o strategii zdążyły wybrzmieć, nabraliśmy pewności, że doszliśmy do dobrych wniosków. Chłopaki pracowali nad demo gry, która stanowiła clue idei Cukeriady. Ja zabrałam się za poszukiwanie w sieci i składanie do prezentacji danych liczbowych pokazujących potencjał strategiczny pomysłu. Grzegorz miał złożyć szkic budżetu kosztów. Ola znalazła rzutem na taśmę jeszcze jedną osobę, która chciała dołączyć do naszego zespołu i która mogła nam pomóc w zrobieniu projektu strony www. Ola pokazała swoją ogromną determinację po raz kolejny podczas tego weekendu. Teraz miała skoncentrować się na przygotowaniach do finałowej prezentacji. Na godzinę przed pitchem udało nam się jeszcze założyć fanpage dla Cukeriady na facebooku i o 17.00 mieliśmy tam już pierwszą setkę fanów 😉

team

Czytaj dalej…

Kraków Startup Weekend – work in progress

20130217-012332.jpg

Minął drugi dzień krakowskiego Startup Weekendu. W piątek, po głosowaniu i wyborze 15 najciekawszych spośród 35 prezentowanych przyłączyłam się do jednego z zespołów. Nasz team składa się z 5 osób. 2 z nich pracowały nad tym pomysłem już wcześniej, pozostałe 3 są w nim nowe.

Pomysł, nad którym pracujemy, ma w mojej ocenie bardzo duży potencjał. Ta idea mnie przyciągnęła. Mnie i inne osoby. Zespół wokół niej teraz zebrany jest różnorodny i swoimi kompetencjami pokrywa większość najważniejszych obszarów przedsięwzięcia. To dobrze 🙂

Czytaj dalej…

Jaram się

750x250_1355441263

Już za tydzień wpadnę w wir. Wybieram się na Startup Weekend do Krakowa. Nigdy nie byłam na takim wydarzeniu, a jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam, że mnie coś takiego zainteresuje. A tu proszę! Jestem podekscytowana!!!

Intensywna formuła – 52 godziny pracy w czasie jednego weekendu. Obcy ludzie w trochę znajomym mieście 🙂 Studenci, ludzie troszkę starsi (tak jak ja 😉 ), a nawet dzieci… Programiści, przedsiębiorcy, ludzie od marketingu. Formułują się zespoły – wokół poszczególnych najciekawszych pomysłów. A potem jazda – praca, móżdżenie, energia, mało snu, uciekający czas. W międzyczasie dostęp do mentorów, w finale prezentacja przez audytorium i jury. A na koniec mega satysfakcja z tego, co się razem zrobiło. Tak to sobie wyobrażam 🙂 a jak będzie? zobaczymy!

Czytaj dalej…

Skaczę!!!

Kiedy ponad pół roku temu znajomy namawiał mnie, żebym zdecydowała się na otwarcie własnej firmy, nie chciałam o tym słyszeć. Własna firma kojarzyła mi się zawsze z firmą mojego Taty. Z wielkim uwiązaniem, niedoborem czasu naprawdę prywatnego, z telefonami o każdej porze dnia i nocy. A ja w swoim życiu zawodowym zawsze walczyłam o granice między pracą a życiem prywatnym. Choć i tak w tej kwestii nie obyło się bez wyrzutów sumienia, że mimo wszystko za mało czasu i energii poświęcam moim dzieciom, to myśl o własnej firmie równała się dla mnie z pójściem w kierunku ekstremum, którego nie chciałam.

Ale nie tylko o równowagę między pracą a życiem prywatnym tu chodziło. Praca na etacie, w stabilnej organizacji jest wygodna. Przyznajmy to. I nie zrozumcie mnie źle – ja taką pracę szanuję, ba! nawet doceniam! Szanuję ludzi tak pracujących i być może niedługo znów tak będę pracować… Wszyscy wiemy, dlaczego taka praca jest dla nas atrakcyjna. Wynagrodzenie stabilne. Błędy kosztują stosunkowo niewiele, organizacje same zresztą w swojej konstrukcji chronią nas przed popełnianiem błędów. Sukcesy odnosi się relatywnie łatwo, tzn nie muszą być okupione jakąś niesłychanie heroiczną pracą. A z tym wszystkim, z biegiem czasu przychodzi czasem nawet prestiż, szacunek, podziw otoczenia. Wszystko to powoduje, że człowiekowi chce się tego trzymać. Dlatego, kiedy kilka miesięcy temu znajomy podsuwał mi myśl o własnej firmie, myślałam – to nie dla mnie. Po co mi to?!

A dziś? Dziś jestem już w innym miejscu. Dziś oswajam się z myślą, że tego właśnie chcę. Dziś widzę, jak bardzo nieznana jest dla mnie ta ziemia, jak wielu rzeczy nie wiem, ile mogę się nauczyć. Jak mogę się rozwinąć wchodząc na ten grząski grunt. Czy się w tym odnajdę, czy za pół roku lub rok powiem: to jednak nie jest moja droga? Nie wiem. Ale jestem dziś gotowa w to wskoczyć. Opornie mi szło oswajanie tej myśli. Może trochę pomogło, że zbliżam się do 40.? Może trochę to, że nie było na rynku zbyt wielu atrakcyjnych propozycji? Pewnie też. Ważne, że w końcu tu dotarłam!

Czytaj dalej…

Blog

myślę czuję jestem

Arek Skuza

myślę czuję jestem

http://www.noamwasserman.com/

myślę czuję jestem

Venture Hacks

Good advice for startups

VentureBeat

News About Tech, Money and Innovation

simply awesome things!

myślę czuję jestem

The Browser

myślę czuję jestem

Brain Droppings

myślę czuję jestem

TED Blog

The TED Blog shares interesting news about TED, TED Talks video, the TED Prize and more.

Altucher Confidential

myślę czuję jestem

myślę czuję jestem

Quartz

Quartz is a digitally native news outlet for the new global economy.

Mashable

myślę czuję jestem

Spotted

myślę czuję jestem

Pozytywka

somehow I know there’s more to life than this

Raw Thought (from Aaron Swartz)

myślę czuję jestem

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

Brain Pickings

An inventory of the meaningful life.

%d blogerów lubi to: